ZIMA - Krzywa wieża - pełna wersja artykułu ze Startera PDF Drukuj Email
Wpisany przez Martyna Klimkiewicz   

Z tej strony Martyna. Właśnie rozpoczął się mój piąty semestr studiowania w Krakowie. Gdy pierwszy rok miałam za sobą uświadomiłam sobie, o zgrozo!, że oprócz codziennego pokonywania trasy mieszkanie- politechnika moja osoba nie zagościła nawet w Muzeum Narodowym! Aż wstyd się przyznać ile razy za to eksplorowałam wszelakie galerie...handlowe. Najbardziej jednak męczyła mnie myśl, że po pięciu latach, już z dyplomem magistra inżyniera w kieszeni, zapytana o Kopiec Kościuszki będę w stanie wydukać jedynie "Aaaa...Słyszałam!"

Lekko przybita fatalnym odkryciem postanowiłam permanentnie się ukulturalniać i przynajmniej dwa razy w miesiącu poświęcić sobotę na zwiedzanie tajemniczych zakamarków tego jakże magicznego miasta! Tak zaczęła się moja przygoda z zabytkami, które jak się okazało wcale, a wcale nie są takie nudne! Chcę Wam sprzedać moje ulubione miejsca w Krakowie i zaprosić na jednodniową, zimową wycieczkę! Zrobię to z wielką przyjemnością. Do dzieła!

 

 

Zakładając, że przeciętny student w wolny dzień, w zimie nie wstaje szybciej niż o godzinie 9:00 rozpoczniemy przeczesywanie Krakowa o godzinie 10 :00! Nie zapomnijcie zjeść pożywnego śniadania! Naszym pierwszym punktem programu jest Muzeum Czartoryskich! Dlaczego? To właśnie tam znajduję się obraz Leonarda da Vinci „Dama z łasiczką”. Ba, to jedyne dzieło tego autora, które mamy w Polsce. Na miejsce dojedziesz każdym tramwajem, który zatrzymuje się na przystanku Basztowa Lot. Gdy wysiądziesz musisz wejść w ul. Sławkowską, potem, na pierwszej minikrzyżowce skręcić w lewo, przejść 70 standardowych kroków i skręcić jeszcze raz w lewo. Jesteś na dobrej ulicy. Poszukaj numeru 19 i przygotuj 5 zł. W 2004 roku naukowcy poddali badaniu Damę i z pomocą komputerów odkryli wiele ciekawych rzeczy, np. to, że Mistrz nie mógł się zdecydować co do wyglądu łasiczki. Po komputerowym zdjęciu warstw kolorów ukazały się liczne szkice zwierzątka. Naukowcy potwierdzili także na 100% oryginalność obrazu bo zbadaniu...odcisków palców na farbie. Mnie szczególnie cieszą obrazy a znajdziesz tu dzieło Bruegla czy Rembrandta. Dla miłośników horrorów Muzeum przygotowało oryginalną egipską mumię. Brrr... Jest koło godziny 11:00 więc czas opuścić budynek. Na ulicy św. Jana zahaczamy jeszcze o galerię autorską Andrzeja Mleczki ,gdzie spędzamy od 5-... minut. Żeby trochę się ogrzać przejdziemy żwawym krokiem ulicą św. Marka i skręcimy w Szpitalną. Pierwsze co zobaczymy to żółty gmach Teatru Słowackiego, nota bene zaliczany do najcenniejszych zabytków architektury teatralnej w Europie. Dziś jednak wchodzić tam nie będziemy. Za Teatrem jest kościół, jeden z dwóch, które mamy w planie, kościół św. Krzyża. Po pierwsze jest klimatyczny, po drugie chcę żebyś zobaczył sklepienie, czyli sufit, który utrzymuje się na tylko jednym filarze! Zgłodniałeś? Czas na kawę i ciacho. Jestem pewna, że ze znalezieniem odpowiedniego miejsca nikt nie będzie miał problemu.

 

Po uczcie dla ciała kierujemy się w stronę Rynku. Stań w pewnej odległości od Wieży Ratuszowej tak, aby móc ogarnąć ją wzrokiem. Zadrzyj głowę...Wieża jest krzywa! Więcej ciekawostek? Zauważ, że wykusze wcale nie są do końca integralne z całością kubatury, te elementy zostały dobudowane stosunkowo niedawno! Teraz głowa do dołu. Pomiędzy Wieżą a ulicą Szewską szukaj wmurowanej pamiątkowej płyty. W tym miejscu Kościuszko złożył przysięgę na początku insurekcji w 1794 r. Podobna płyta upamiętniająca jednak hołd pruski znajduje się w posadzce między Sukiennicami a kościołem św. Wojciecha- tego malutkiego na płycie Rynku. Skoro jesteśmy już przy Grodzkiej, jedynej nieprostopadłej do Rynku uliczki, kierujmy się w jej głąb. Mijamy plac Wszystkich Świętych gdzie możemy dowiedzieć się z multimedialnego terminalu (który znajduje się na placyku za przystankiem) nieco więcej o tym miejscu. Tuż za skrzyżowaniem, po prawej stronie widzisz superwąski pawilon wystawowo- informacyjny "Wyspiański 2000" zaprojektowany przez  architekta Krzysztofa Ingardena. Ciekawostką jest to, że fasada jest ruchoma- cegły robione na zamówienie posiadają specyficzny kształt, są żaluzjami! Spróbuj również znaleźć jeden, jedyny szklany moduł ! Konieczne tam wejdź, choćby po to, aby zobaczyć reprodukcje witraży Wyspiańskiego. Ich oryginały ujrzysz u Franciszkanów, którzy swą siedzibę mają również na Placu Wszystkich Świętych. Teraz pozostawiam Cię na jakieś 40 minut, tak, żebyś mógł spokojnie wszystko pooglądać. Skierujmy się dalej na południe, aby dojść do kościoła św. Piotra i Pawła. Rozpoznasz świątynie po charakterystycznej bramie z figurami dwunastu apostołów. Podobny Przybytek Boży znajdziesz jeszcze w niejednym mieście europejskim, gdyż narys planu, fasady są wzorowane na jezuickich kościołach rzymskich Il Gesu. Dlaczego Cię tam zapraszam? Jest to obiekt pełen barokowych sztuczek i iluzji. Jedną z nich jest lekko odchylona przednia ściana, tak aby wydawało się nam, że kościół jest wyższy. W środku zwróć uwagę na malowidła naścienne, które są tak precyzyjne, że możemy pomylić je z wypukłymi zdobieniami stiukowymi. Spróbuj dowiedzieć się, kogo przedstawiają rzeźby umieszczone w fasadzie.

 

Wreszcie czas na obiad. Wg moich obliczeń jest koło godziny 15. Na Grodzkiej mijałeś bar mleczny, bar w którym masowo stołują się zagraniczne wycieczki. Zapewniam, że miłośnicy mięsiwa znajdą tam przyzwoity schabowy, ja natomiast polecam naleśniki z serem. Rotacja gości jest duża, co jest równoznaczne z zawsze świeżym jedzeniem. Jeśli tradycyjny obiad Cię nie interesuje, możesz skoczyć na kebab. Budek, okienek, restauracyjek z tym „Darem Turków ” jest w tej części miasta od groma!

 

Powoli robi się ciemno, czas więc na rozrywkę! Zaproponuję Wam parę miejsc gdzie można miło spędzić zimowy wieczór. Na pierwszy ogień „Siesta Cafe” przy ulicy Stolarskiej. To niesamowite miejsce, pozbawione dymu papierosowego, usytuowane jest przy kościele św. Trójcy, czyli tuż obok Dominikanów. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się zjeść, wypić tam czegoś, co byłoby niesmaczne. Desery, gorąca czekolada, herbata- niebo w gębie! Co powiesz na seans filmowy? Kino Ars (ulica św. Jana), „Pod Baranami”( Rynek Główny 27) czekają na Ciebie z wieczornym repertuarem. Propozycje na udany schyłek dnia można mnożyć i mnożyć. W mieście, które żyje 24 h na dobę nie trudno znaleźć coś dla siebie. Wszystko, czego dusza zapragnie jest na wyciągnięcie ręki.

 

Dzień już się kończy. Teraz Twoja kolej na odkrywanie Krakowa! Ja ze swojej strony dziękuję za uwagę, trzymam kciuki i zostawiam Cię z zagwozdką: Jak Ty za pięć lat odpowiesz na pytanie „Co warto zobaczyć w Krakowie?” ?

 
statystyka