JESIEŃ - Między Wisłą a Kopcem - pełna wersja artykułu ze Startera PDF Drukuj Email
Wpisany przez Elżbieta Wadowska   

 

Był październik. Dla zabicia nudy i odgrodzenia się od tłuszczy, wdzierającej się codziennie na płytę Rynku Głównego wsiadłam w pierwszy nadjeżdżający tramwaj z nr 3. Napis „Bieżanów Nowy” nic mi nie mówił o przystanku docelowym.  Po chwili znalazłam się poza Krakowem mojej świadomości – za Wis łą. Przerzucony nad Vistulą Most Piłsudskiego wprowadził mnie do skąpanej w jesiennym słońcu XIII -tej dzielnicy, leżącej pod wapienną górą, gdzie ponoć w swojej pieczarze paktował z diabłem mistrz Twardowski. Dziś sama mieszkam pod wapiennymi Krzemionkami, trzymając się z dala od czarnej magii. Mówią, że potrafię godzinami wędrować bez celu po dobrze znanych miejscach… Nie dementuję, lecz zapraszam na wspólną jednodniową tułaczkę trasą historii Podgórza. Jesiennego Podgórza.

 

Most Piłsudskiego - żółwikSpotykamy się na „żółwim moście” (→, zdjęcie za zgodą autora: Pawła Kubisztala, podgorze.pl), do którego dowiozą nas popularnie nazywane Bombardiery i akwaria nadjeżdżające od strony Kazimierza, np. nr 3, 6, 8, 10. Pierwsze tramwaje przejechały tędy dopiero po wojnie, mimo że Most im. Józefa Piłsudskiego (taka jest oficjalna nazwa) oddano do użytku 19.01.1933 roku. Koszt budowy 12-tonowej konstrukcji wyniósł prawie 5 mln złotych (dla porównania najnowszy Most Kotlarski kosztował 32 mln zł). Aby zrekompensować wysokie jak na owe czasy koszta, Rada Miasta wprowadziła opłaty za korzystanie z mostu: 20 gr za przejazd samochodu, 10 gr od furmanki, 5 gr dla pieszych i tyleż samo dla zwierząt domowych. Wyżej mostu widać Wilgę wpływającą leniwie do Wisły. Góruje się nad nią wypukły romantyczny mostek nazywany od funkcji szefa flisaków Mostem Retmańskim.

 

Wyobraźmy sobie zapomnianą wioskę rybacką Czyżowa Wola w miejscu ujścia Wilgi do Wisły. To tutaj zaczęła się współczesna historia Podgórza, które po pierwszym rozbiorze znalazło się pod okupacją austriacką. W tym miejscu wyrosła spora osada nazywana „pod górą Lasoty”. Przejęli ją Austriacy z zamysłem wybudowania własnego miasta na prawym brzegu Wisły.  W lutym 1784 r. cesarz Józef II lokował nowe miasto Podgórze, które jeszcze rok wcześniej pisane było przez „u”. Na rozkaz cesarza mieszkańcy byli zwolnieni z płacenia podatków na 30 lat.

 

Widok z Parku Bednarskiego na kościół św. JózefaSchody przy moście prowadzą nas na Bulwary Wiślane – ulubione miejsce dla porannych biegaczy i spacerujących w jesiennym słonku zakochanych. Niżej zachowały się murowane przyczółki dawnego Mostu Podgórskiego, nad którym stoi symbol Podgórza – kamienica Aleksandrowicz w kształcie łodzi z rufą i dziobem. Nieco dalej wystaje komin podgórskiej elektrowni, która jest najstarszą w mieście. Kiedy w 1900 r. Kraków tonął jeszcze w półmroku ulicznych latarni, domy na Podgórzu miały już prąd. Jak widać spokojne wody Wisły nie zaskakują czystością. Trudno uwierzyć, że u progu XX w. należały do pierwszej klasy czystości.

 

Skręcamy w ul. Brodzińskiego, gdzie warto wpaść na kawę do jedynej w Podgórzu palarni Cafe Rękawka. Ul. Staromostowa prowadzi do Rynku Podgórskiego, którego wygląd zdominowała ceglana szata neogotyckiego kościoła p.w. św. Józefa (→). Ustawienie kościoła w rogu trójkątnego placu daje wrażenie optyczne budowli o monumentalnych wymiarach. W świątyni przechowuje się relikwie bł. abp Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, przyjaciela Juliusza Słowackiego, który to zmarł na jego rękach. Do kościoła prowadzi napis nad wejściem Sustine – nie pozwól upaść. Obok stoi pierwotna drewniana dzwonnica z dzwonem Ignacym.

 

Jeśli brzuch przypomina nam o sobie dobrze jest wstąpić do pizzerii przy Rynku Podgórskim.

 

Fasada Magistratu na Rynku PodgórskimZanim wejdziemy w ul. Limanowskiego warto przyjrzeć się reprezentacyjnej, urządzonej z przepychem fasadzie Magistratu podgórskiego (←). Sąsiadujący z nim dom „Pod Czarnym Orłem” gościł w 1829 r. nie byle jakiego gościa, bo Fryderyka Chopina, który stąd wyruszył do Wiednia.

 

Krzesła na Placu Bohaterów GettaW 1941 roku w narożniku rynku mieściła się brama do gorszej rzeczywistości. Wkraczamy właśnie na teren dawnego getta krakowskiego, którego najważniejszym miejscem był Plac Bohaterów Getta (kiedyś Pl. Zgody). Docieramy tam ul. Limanowskiego. Getto istniało 2 lata, było miejscem wegetacji prawie 20 000 istnień. Hitlerowcy podzielili je na dwie części: dla pracujących i niezdolnych, których transportowano do obozu zagłady w Bełżcu albo zabijano na miejscu. W murze ślepego zaułka ciągle widać dziury po kulach. Exodus narodu żydowskiego upamiętniają 33 krzesła, które nawiązują do wyrzucania na plac mebli w czasie likwidacji getta (→).

 

Jedyną nadzieją dla Żydów stłoczonych w getcie była Apteka Pod Orłem w narożniku placu. Jej właściciel Tadeusz Pankiewicz jako jedyny Polak dobrowolnie pozostał w getcie i pomagał w szmuglowaniu żywnością i dostarczaniu lekarstw Żydom. Od 1982 r. w aptece znajduje się muzeum dotyczące tragicznych dziejów getta. Do jego rozwoju przyczynił się Roman Polański, kt óry szczęśliwie uciekł z getta, a potem przekazał nagrodę z „Pianisty” na zorganizowanie wystawy.

 

Popatrzmy na Most Powstańców Śląskich. Zakończył on czasy samodzielnego miasta Podgórze, łącząc je z Krakowem w jedno. Połączenia trwającego do dzisiaj dokonali prezydent Krakowa Juliusz Leo i burmistrz Podgórza Franciszek Maryewski, którzy na moście na środku granicznej Wisły podali sobie ręce. Podobno jeden z mieszkańców Podgórza na znak protestu spacerował od tej pory tylko do połowy mostu.

 

Żydzi krakowscy podczas przeprowadzki do gettaNiedaleko stąd Oscar Schindler prowadził dla Żydów fabrykę „Emalia. Aby do niej dojść kierujemy się ul. Kącik pod wiaduktem kolejowym pod nr Lipowa 4. Po wojnie Schindler uzyskał tytuł „Sprawiedliwego wśród Narodów Świata”. Uratował życie ponad 1 100 pracownikom swojej fabryki. Polecam film „Lista Schindlera” Stevena Spielberga.

 

Z ul. Lipowej wracamy na Plac Bohaterów Getta, aby udać się ul. Lwowską w kierunku Kopca Krakusa. Spacer przerywamy przy fragmencie dawnego muru getta. Jest on wykonany z macew żydowskich zrabowanych przez nazistów z cmentarza żydowskiego. Miał drwiąco przypominać o śmierci, jaka czekała mieszkańców getta.

 

Brama na stary cmentarz podgórskiPrzy ul. Wielickiej czas na zmianę szlaku z nawierzchni asfaltowej na górską ścieżkę pośród kolorowych liści drzew. Będziemy zdobywać Wzgórze Lasoty. U jego podnóża mieści się pomnik upamiętniający rozstrzelanie Polaków, a wyżej rozciąga się zniszczony stary cmentarz podgórski (→). Spoczywa tu w zbiorowej mogile wraz z 27 powstańcami Edward Dembowski, pseudonim Czerwony Kasztelaniec. To bohater powstania krakowskiego z 1846 roku. Na przeciwko bramy stoi też grób rodziny Bednarskich, w którym pochowano dyrektora szkoły podgórskiej i pomysłodawcę malowniczego parku – Wojciecha Bednarskiego.

 

Kościółek św. Benedykta na Wzgórzu LasotyNad cmentarzem już widać czerwony mur fortu austriackiego. Forteca jest zamknięta, ale i tak niektórych śmiałków eskapad przez siatkę to nie zniechęci. Obok mieści się najmniejszy, ale za to najstarszy (1000 r.) kościółek Krakowa p.w. św. Benedykta (←). Tablica przy wejściu wspomina Magdalenę Lerową, która prosi przechodzących o modlitwę. Warto tu przyjść we wtorek po Wielkanocy, kiedy jeden raz w roku kościółek jest otwarty. Odbywa się wtedy odpust św. Benedykta połączony ze świętem Rękawki, które związany jest z kopcem Krakusa, widocznym w pełnej okazałości po drugiej stronie drogi. Czas w końcu zdobyć jego szczyt. Po drodze na kopiec z wiaduktu można podziwiać na murze wzdłuż ul. Powstańców Śląskich nietypowe graffiti, które jest mapą dziejów Krakowa. Jeśli wierzyć tradycji kopiec to największy grób w Krakowie – mogiła legendarnego władcy Kraka. Gdy założyciel miasta zmarł, jego dwaj synowie usypali mu kurhan zgodnie z wolą ojca. W ten sposób uczynili grób niezniszczalnym po wiek dzisiejszy. W sypaniu pomagał każdy jak mógł. Jedni nosili ziemię w rękach, inni w cholewach, a jeszcze inni w rękawach. Stąd wzięło się pogańskie święto Rękawki, podczas którego odbywają się pokazy walk i uzbrojenia.

 

Mogiła władcy KrakaJesteśmy na szczycie kopca Krakusa (→). Stąd widać Kraków jak na dłoni. Gdy sprzyja pogoda można nawet dojrzeć hen pod samiuśkie Tatry. To najwyższy moment, aby zamilczeć. To chwila rozkoszowania się widokiem, który nie wymaga komentarza. Dlatego zostawiam was na dachu Podgórza.

 

W razie czego w dole z przystanku „Cmentarz Podgórski” odjeżdża tramwaj powrotny…

 

 

 
statystyka